Od ponad 20 lat towarzyszę ludziom w drodze do lepszego samopoczucia.
Moja przygoda ze zdrowiem i ciałem zaczęła się dużo wcześniej, niż zrobiłem cokolwiek zawodowo. Jeszcze w szkole kolegowałem się z chłopakiem, którego tata był bioenergoterapeutą. Spędzałem u nich sporo czasu i mnóstwo się wtedy nasłuchałem – o ciele, energii, o tym, że medycyna to nie tylko to, czego uczą w szkole. To zostało ze mną na długo.
Przez kilka lat po maturze nie bardzo wiedziałem, w którą stronę pójść zawodowo. To mój tata, pamiętając o moich zainteresowaniach, popchnął mnie w stronę fizjoterapii – i za to jestem mu naprawdę wdzięczny, bo bez tego "kopa" pewnie długo bym jeszcze szukał. Zrobiłem dyplom, zacząłem pracować – to było już prawie 20 lat temu. Zrobiłem też w tamtym czasie kurs terapii czaszkowo-krzyżowej, kiedy jeszcze niewiele osób o tej metodzie słyszało.
Fizjoterapię i terapię manualną praktykowałem długo, między innymi 5 lat w Berlinie, gdzie pracowałem w niemieckim gabinecie zajmującym się osteopatią i ergoterapią. I to właśnie tam, w Berlinie, poznałem Access Bars i biorezonans. Im bardziej wgłębiałem się w pracę z energią, tym mocniej czułem, że to jest ten kierunek, w który chcę iść dalej.
Kiedy wróciłem z Niemiec, odszedłem od praktyki czysto fizjoterapeutycznej. Ale te lata spędzone w tym środowisku – praca z ciałem, anatomią, bólem, ruchem – zostały ze mną i wciąż kształtują sposób, w jaki dziś patrzę na zdrowie. To fundament, na którym buduję wszystko inne.
Dziś w swojej pracy łączę kilka metod, które razem dają dość unikalne, całościowe podejście do ciała i umysłu:
Ukończyłem też szkolenia z zakresu kierowanej, kontrolowanej detoksykacji i oczyszczania organizmu (firmy Joalis i Marion) i na tych preparatach często bazuję w swojej pracy. Pracuję też z urządzeniem Healy.
Prywatnie od kilku lat gram w tenisa w amatorskiej lidze w Szczecinie – to moja pasja. Lubię, kiedy życie daje przestrzeń na coś, co jest tylko dla mnie.